facebook

24 lis 2012

Obecnie wprowadzam akcję pt. „ dodawać więcej postów ”. Biorąc sobie do serca hasło przedsięwzięcia, dodaje JUŻ drugi post w kończącym się miesiącu. Mogę jedynie krzyknąć radośnie - juhu!
Wracając do stylizacji. Dziś chciałam przedstawić Wam małe zestawienie ubrań ze szwedzkiej marki Gina Tricot. Mogę powiedzieć, że ubrania tej firmy są dobrej jakości ( chociaż ostatnio po aferze barwnikowej obawiam się używać tego zestawienia słów ), mają ciekawe, niecodzienne projekty i przystępne ceny. Na przesyłkę czekałam zaledwie tydzień, dodatkowym plusem jest fakt, że nie pobierają za nią opłaty. Firma idealna? W zasadzie zakupiłam jedynie trzy rzeczy, więc wystawienie jednoznacznej oceny jest trudne. Zdecydowałam się na bluzę z motywem tygrysa. Dość popularny nadruk, wypromowany przez markę Kenzo. W związku z tym, że bluza znanego domu mody została wykupiona w zastraszającym tempie, przy okazji jej cena była/ jest przeogromna, zaopatrzyłam się w tani odpowiednik. Kolejny zakup to torba o kroju sakiewki, która jest obecnie moim niezastąpionym elementem ubioru oraz neonowa czapka, która potrafi ożywić każde nudne zestawienie.
Już po cichu czaję się na kolejnych kilka rzeczy. Mam nadzieję, że i tym razem szwedzka sieciówka spełni moje oczekiwania.











bluza, czapka 

fot: Adrian Urbański



20 lis 2012


Wieki nie gościłam na blogu. Jedynym wytłumaczeniem mojej nieobecności jest brak fotografa, który jest 1000 kilometrów stąd. Nie chce Was męczyć wizualną masakrą, więc zawsze cierpliwie czekam na przyjazd Adriana. Chyba nikt nie chce oglądać moich „ self shotów” z rąsi?
Wracając do przyjemniejszych rzeczy niż permanentnym brak fotografa. Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w koncercie Jessie Ware, który odbył się Poznaniu. Śmiało mogę stwierdzić, że były to najlepszy koncert na jakim byłam. Przesycony niesamowitymi emocjami, niezastąpionym głosem Jassie, a także dobrym, profesjonalnym zespołem. Artystka prezentowała się genialnie. Urzekł mnie jej minimalistyczny ubiór, przepiękny makijaż i oczywiście zachowanie na scenie. Utwory, które wykonywała zdecydowanie lepiej brzmią na żywo niż na płycie. Chyba niewiele śpiewających pań może pochwalić się takim dokonaniem? Jej zachowanie po koncercie też było nie mniej godne. Wyszła do tłumu fanów, z każdą chętną osobą zamieniła kilka słów, rozdawała imienne autografy. To świadczy nie tylko o jej klasie, ale o szacunku do ludzi, który ja jako szary człowieczek bardzo cenię. Udało nam się zrobić kilka fotografii, nagrać krótki filmik, a także w bardzo skróconej wersji uwiecznić mój strój.








fot: Adrian Urbański



18 paź 2012



 Oto nadchodzi czas kiedy w końcu wyciągamy swoje cudowne kurtki z szafy. Nigdy nie lubiłam tego momentu. Przejście z etapu bezkurtkowego do „ciepła kurtka zawsze i wszędzie ” konkretnie mnie irytuje. Nigdy nie zrozumiem zagranicznych blogerek pochodzących z krajów wiecznego ciepła, narzekających na mniejsze możliwości stylizacji. Zgodnie twierdzą, że pogoda nie daje im szans na szaleństwa z płaszczami, kurtkami, futrami etc. Ja zwyczajnie w świecie im zazdroszczę i na pewno nie uważam, że nasza pogoda daje większe, lepsze szanse na stylizację. W końcu ile każda z nas posiada kurtek ?

Zawsze zastanawiałam się dlaczego noszenie futra w Polsce wczesną jesienią jest kojarzone z małym faux pas. Przecież raperzy w Kalifornii przemykają w puchowych kurtkach i nikogo to nie dziwi. Ja nie przejmując się faktem popełnienia gafy odziałam się w futro. I chyba wywołałam na ulicy lekkie zdziwienie. Ale to nic:)

Kiedy temperatura spada poniżej 10 stopni uznaję to za mróz. Jestem totalnym zmarzluchem, więc jesienią i zimą ponad wszystko cenię sobie ciepłą kurtkę, szal i czapkę. Kierując się chęcią ogrzania, stworzyłam stylizację łączącą futro i skórzaną spódnicę. Brzmi może trochę jak tani zestaw sado-maso jednak kiedy  przyjrzycie się zdjęciom zobaczycie, że to zestawienie materiałów idealnie do siebie pasuje. Inspiracją do powstania takiego połączenia były zdjęcia Kate Moss i Abbey Lee Kershaw.











futro - New Yorker
sweter - C&A
szal - H&M
spódnica - New Look
pasek - Moschino 
buty - Zara
torba - Bersha
okulary - Kenzo

fot: Adrian Urbański


Takie tam z aukcji!



4 paź 2012

Od pewnego czasu krąży mi w głowie myśl, że jestem snobem. Niestety nie da się tego ukryć, ale lubię rzeczy okraszone dobrą metką. Co prawda fakt ten nie sprawia, że jestem szczęśliwsza. Jednak kiedy mam do wyboru element ubioru bardziej renomowanej marki i tej, która jest niższa rangą, wybiorę tę „ lepszą”. W zasadzie nie wiem czemu. Skoro pewne rzeczy zupełnie nie różnią się od tańszych odpowiedników. Wytłumaczenie jest tylko jedno i wcale nie jest ono takie radosne. Nawet nie wiem kiedy urodził się we mnie mały wredny snob. Wiem tylko, że ma się świetnie i ciągle rośnie jego siła. Piszę o tym z tego względu, że na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć czapkę Polo Ralph Lauren. Jak widać na pierwszy rzut oka wcale nie różni się ona od czapki z H&M. Ba! Nie ma nawet logo. Możliwe jest także, że tylko wmawiam sobie lepszą jakość materiału. Jednak kupiłam ją i jestem z niej zadowolona.
Cała dzisiejsza stylizacja miała mieć rockowy klimat. Czyli coś co lubię najbardziej.
















czapka - Polo Ralph Lauren
sweter - Bershka
kamizelka - Vila
apaszka- Alexander McQueen
spodnie - Zara
buty- Zara
zegarek- Fossil
okulary - Ray Ban
różowa bransoletka - Ti Sento Milano

fot: Adrian Urbański