facebook

16 sie 2013

Dzisiaj zaległy post, który miałam dodać w czerwcu. Niestety nie udało mi się tego zrobić we wspomnianym czasie, więc stwierdziłam, że dziś jest idealny dzień aby to nadrobić. Zdjęcia zostały wykonane w Gdańsku podczas moich krótkich wakacji. Starówka miasta idealnie nadaje się na tego typu fotografie. Nie trzeba dużo szukać aby znaleźć ciekawą scenerię do zdjęć. Ponieważ tego dnia dużo zwiedzaliśmy, postawiłam na dość wygodny zestaw, który sprawdza się w ciepłe, lecz nie upalne dni. Czerwone botki za kostkę, szorty, koszulka ze złotymi zdobieniami tworzy zestaw o lekko rockowym zabarwieniu. Komfortowo, luźno, bez niepotrzebnego nadęcia. W końcu czy ktoś lubi spacerować / zwiedzać w niewygodnym obuwiu i ubraniach krępujących wszelkie ruchy?













koszulka  - paulina ptashnik
kurtka - zara
spodenki - zara
buty - zara
zegarek - fossil
okulary - ray ban

fot: Adrian Urbański






6 sie 2013

Powroty

Weszłam na bloga, spojrzałam na ostatnią datę dodania stylizacji i lekko się przeraziłam. Prawie 5 miesięcy nic nie zamieszczałam. W zasadzie wcale nie czuje upływu tego czasu. Tyle się działo. Skończyłam studia, zostałam panią magister inżynier. Przez ostatnie miesiące byłam zajęta nie tylko badaniami i pisaniem pracy, ale głównym zajęciem było pożegnanie się ze studenckim życiem. Z przyjaciółmi, którzy rozjechali się w każdym możliwym kierunku. Były podróże, koncerty, ostatnie juwenalia i oderwanie od przygnębiającej rzeczywistości. Mimo ciągłych chęci dodania wpisu, zawsze było coś ważniejszego. Dziś nadszedł właśnie ten dzień, w którym w końcu zebrałam swoje siły.. Tak sobie myślę, że strasznie ciężko będzie wrócić do regularnego umieszczania zdjęć. Praca, codzienne życie, obowiązki znacznie utrudniają mi tę przyjemność. Mam nadzieje, że powoli, małymi kroczkami uda mi się powrócić do bloga na dobre.

Dziś zdjęcia znad zatoki. Pogoda dopisywała, więc wraz z Adrianem stwierdziliśmy, że jest to idealne miejsce dla stylizacji w romantycznej, zwiewnej sukience. Buszując po przecenach, natknęłam się na początki nowej kolekcje. Oczywiście przeceny stały się mniej interesujące i sukienka po przymiarce urzekła mnie swoim krojem. Lekko ją zmodyfikowałam skręcając ramiączka. Sądzę, że w takim wydaniu wygląda ciekawiej. Dołączyłam do tego czarne espadryle i etniczny naszyjnik. Całość miała wyglądać delikatnie i kobieco. Mam nadzieję, że udało mi się to osiągnąć.












mam na sobie:
sukienka - Zara
espadryle - Hema
naszyjnik - We

fot: Adrian Urbański




10 mar 2013

feel that burn!









Już myślałam, że mamy wiosnę, a tutaj niespodzianka. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Słońce na chwile zagościło na niebie, ale oczywiście jak szybko się pojawiło, tak szybko zniknęło. Ponoć tego roku zimie towarzyszyło najmniejsze nasłonecznienie od kilkudziesięciu lat.  I jak tu nie popaść w depresje?  Jak cieszyć się życiem w ciągle zachmurzonym mieście? Stwierdziłam, że nie będę trwonić i tak zmarnowanego już czasu. Miałam kilka opcji pobudzenia endorfin – upijać się codziennie i szaleć do nieprzytomności, obżerać się jeszcze większą ilością czekolady albo w końcu zacząć ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, odrzucić śmieciowe jedzenie. Pierwszych dwóch metod próbowałam nie raz, niestety dają krótkotrwałe efekty szczęścia, przy tym jak powszechnie wiadomo, zdrowe nie są, a można nawet stwierdzić, że powoli zabijają. Poza tym nikt nie lubi efektu dnia następnego..;)
Została mi jedna, słuszna możliwość- wysiłek fizyczny. Tak ja wiele innych pań, popadłam w małą obsesję na punkcie ćwiczeń z Ewą Chodakowską,  przeplatając je w różnych konfiguracjach z treningami Mel B. Odrzuciłam kawę, zamiast niej piję zieloną herbatę. Oczywiście jestem maniaczką lavazzy, jednak teraz pijam cappuccino tylko raz na jakiś czas w kawiarni, parzoną pod odpowiednim ciśnieniem. Domowa zalewajka przeszła do lamusa. Słodyczy prawie nie jadam, chipsy są mi obce, piję dużo wody. Staram się także jeść dużo warzyw, zrezygnowałam z  białego ryżu na rzecz naturalnego. Makaron tylko ciemny, chleb jedynie razowy żytni na zakwasie, mięso oczywiście kurczak lub indyk. Niezastąpione niegdyś płatki kukurydziane zamieniłam na owsiane z dodatkiem rodzynek, żurawiny i orzechów!
 To mój 3 tydzień wracania na ścieżkę zdrowia. Ćwiczę 6 razy w tygodniu, i muszę stwierdzić, że pierwsze efekty wizualne są już widoczne, a po złym humorze zniknął wszelki ślad. W zasadzie moim pierwszorzędnym celem nie jest uzyskanie wymarzonej sylwetki, a raczej pobudzenie się do życia razem z nadchodzącą porą roku..
  
Odnośnie stylizacji.
Utarło się, że wiosną należy ubierać się kolorowo, a najlepiej porzucić na ten czas ciemne kolory. Ja wychodząc naprzeciw temu dziwnemu nawykowi, postawiłam w dzisiejszej stylizacji na czerń. Jedynym wyróżniającym się elementem jest różowa czapa i złote akcenty w postaci ćwieków czy zdobień torebki. Chęć kupna czarnej bluzy w postaci tuniki chodziła za mną dość długo. Niestety, nigdzie nie mogłam owego odzienia znaleźć, udało mi się jednak przypadkiem wpaść na poszukiwaną rzecz na stronie Gina Tricot. 



Mam na sobie:
zakolanówki- allegro
buty, kurtka- Zara
czapka- New Era
naszyjnik- Agata Bieleń
okulary- Kenzo
Bluza- Gina Tricot


fot. Adrian Urbański

30 sty 2013


A co bym zrobił gdybyś zaginęła? A szukałbym ciebie. Zaglądałbym w oczy wszystkim dziewczynom. Jedne miałyby twoje oczy, drugie usta, a trzecie włosy. Jedne byłyby bardzo poważne, inne znów w doskonałym humorze. Inne grałyby w tenisa lub ciągle spieszyły się na kolacje, ale żadna nie byłaby tobą. I pomyślałbym, że cię ukradli. I ogłosiłbym we wszystkich gazetach świata, na wszystkich murach i słupach ulicznych, że cię poszukuję. I wyznaczyłbym wielką nagrodę, ale nikt by mi nie uwierzył, bo nikt nigdy zakochanych nie traktuje na serio.”

Oczywiście jak każdy szanujący się student w czasie sesji zamiast pilnie uczyć się do egzaminów, postanowiłam poszerzyć swoje horyzonty kinematograficzne. Film, który obejrzałam, poleciła na swojej stronie Karolina Korwin- Piotrowska, a ponieważ ufam jej gustowi, stwierdziłam, że to wspaniały pomysł ucieczki przed nauką. Cytat, który widzicie powyżej, pochodzi właśnie z polecanego „ Do widzenia, do jutra”. Jest to debiut debiut reżyserski Janusza Morgensterna, okraszony świetną muzyką Komedy, piękną scenerią Gdańska, niesamowitą grą Cybulskiego, wspaniałymi kreacjami tytułowej Margueritte. Ekranizacja nowelki Cybulskiego mimo tego, że została nakręcona w latach 60, porusza tematy, które są chyba aktualne bardziej niż kiedykolwiek.. Ja zakochałam się totalnie, i umieszczam ten film w folderze ulubione.

Zdjęcie, które widzicie poniżej to ciąg dalszy efektów pracy mojej i Adriana. Połączenie skórzanych spodni i zwiewnej koszuli bez rękawów to dość popularny motyw. Ja staram się to robić na własny sposób, celowo kupując odrobinę za dużą bluzkę. Wprowadza to więcej luzu w stylizacji, poza tym jak już kiedyś wspominałam-  wygodny, komfortowy ubiór, to dla mnie podstawa. 






Mam na sobie:
spodnie: New Yorker
koszula: Gina Tricot
buty: Venezia
bransoletka: US

Fot. Adrian Urbański