facebook

8 gru 2013

Nie powiem, ciężko jest tworzyć bloga będąc w ciąży. Poranne mdłości, zawroty głowy nie skłaniały do robienia zdjęć. Przy okazji aura panująca za oknem też nie nastraja  na dłuższe wyjścia czy wyginanie się przed obiektywem. Ostatnio jednak w naszym domu w końcu zagościło słońce, momentalnie postanowiliśmy zrobić pierwsze ciążowe zdjęcia. Słońce poświeciło jakieś 30 minut- jak to zazwyczaj bywa w Holandii. Na szczęście szybka akcja  przyniosła ( przynajmniej dla mnie) magiczne efekty. Sądzę, że takimi fotografiami będę Was karmić dosyć często. 
Ciąża to dla mnie niesamowity czas. Pierwsze ruchy dziecka, pierwsze bicie serca, pierwsze USG- przeżycie, nie do opisania. Dające największą dawkę energii i radości. Ten czas to nie tylko wyzwanie dla mojego organizmu, ale także dla mojej garderoby, którą właśnie poszerzam o kilka par wygodnych spodni..
Za to obecnie częstuje Was zdjęciami pozbawionymi wszelkiej stylizacji. Jestem ja i brzuch. Jak ładnie powiedziała moja koleżanka – w tej „stylizacji” wyglądasz najlepiej.












fot: Adrian Urbański













29 paź 2013

Dzisiaj mogę to napisać. Wkurzają mnie trendy. Doprowadzają niemal do totalnego rozstroju nerwowego. I na domiar złego wiem czemu tak się dzieje. Obecnie panuje szał na grunge - styl, który mi osobiście towarzyszy od podstawówki, z którym zawsze wiązała się jakaś historia, rodzaj słuchanej muzyki, poglądów na otaczającą rzeczywistość. I teraz nastał niechlubny czas kiedy muszę patrzeć jak niegdyś słodkie, różowe dziunie przyodziewają się w kratę, wyciągnięte swetry i poprzecierane jeansy… O matko! Jak to mnie irytuje! Czy ktoś łaskawie może im powiedzieć, że wyglądają w tym przebraniu komicznie? Że strój, który mają na sobie może jest modny, ale wygląda jak na wystawowych manekinach? Nie ma w tych ludziach autentyczności.   Grunge kojarzy mi się nie tylko z charakterystycznym ubiorem i jakimś tam jesiennym trendem 2013/2014, który przeminie wraz z kończącym się sezonem. W sumie może akurat dobrze, że przeminie? A landrynkowe panie wrócą do swoich ulubionych strojów lub zmienią odzież na coś aktualnie modnego. Ostatnio stwierdzam, że mało ludzi, których mijam na ulicy posiadają własny styl. Próbują zakrywać się tym co jest aktualnie na topie, w czym nie wyglądają naturalnie, swobodnie i zwyczajnie dobrze. Wydaje mi się, że ubranie powinno pasować do sposobu życia, postrzegania świata. Zdecydowanie  bardziej cenie osoby idące pod prąd niż płynące z nurtem tego co aktualnie jest modne. Must have? Żadne must have. Jeżeli nie pasuje do Ciebie koszula w kratkę, ćwieki, skóra to wcale nie powinna ona być najważniejszą rzeczą nadchodzącego sezonu. Trendy to bzdura. Lepiej skupić się nad wypracowaniem własnego, niepowtarzalnego stylu, który często mimo woli zatracamy topiąc się chwilowej modzie.











koszulka - H&M
koszula - Tommy Hilfiger
spodnie - H&M
buty - Zara
torebka - Mexx
okulary - Kenzo
zegarek - Danish Design
naszyjnik - Mango
biżuteria - US

fot: Adrian Urbański

10 wrz 2013

Co za cudowny czas! Fashion Week w Nowym Jorku- wszyscy dodają zdjęcia jak to fajnie jest się „ polansować ” na salonach, sweet foteczki z pokazów, stylizacje wyselekcjonowane z wielką precyzją na każdy dzień.. I fajnie, niech się lansują/promują. W zasadzie od niedawna większą uwagę skupia się na osobach, które wchodzą na pokaz niż na samym wydarzeniu, w którym biorą udział.. No ale jeżeli już tak jest, to ja się pytam czemu polskie przedstawicielki wypadają tak słabo? Tak patrzę, porównuje z osobami reprezentującymi inne kraje europejskie i stwierdzam, że jest bieda. Straszna bieda. Mało wyraziście, nadmiernie poprawnie i nic odkrywczego. Co za nuda. Cóż, nikt nie mówił, że będzie szał. Jako fanka mody powinnam śledzić każdy pokaz, wertować relację z wybiegów, ale jakoś mi się nie chce. I nie wiem czemu? Może to ta pogoda, która doprowadza mnie do szału? Choć pada dopiero drugi dzień, jestem nie do życia. Dlatego dziś ma przekór aurze dodam zdjęcia, które zostały wykonane w jeden z tych cudownych ciepłych, letnich wieczorów. Co do stylizacji- połączenie sukienki ze sportowym obuwiem. Bardzo wygodne zestawienie, idealne na wycieczkę rowerową czy pieszą. Miało być kobieco i nieskomplikowanie. Mam nadzieje, że zamierzenia się udały.















sukienka - H&M
bluza - Gina Tricot
buty - Adidas

fot: Adrian Urbański

4 wrz 2013


Jakiś czas temu czytałam wywiad z Marc’iem Jacobs’em w magazynie Elle. Ku mojemu zadowoleniu, stwierdził on, że trendy umarły. Cytując "Nie ma złej mody. Nastała era indywidualizmu. Myślenie o modzie w kontekście trendów to przeżytek. Możesz mieć taki styl, jaki tylko chcesz." I tak sobie pomyślałam- mądrze facet prawi. Fakt, że każdy obecnie nosi się jak lubi, mi osobiście bardzo odpowiada. Jacobs stwierdził nawet, że nieposiadanie w dzisiejszych czasach stylu to wyraz pewnej kontestacji. I to jest dopiero news dla wszystkich nieinteresujących się modą! W każdym razie słowa te mają duże odzwierciedlenie w rzeczywistości. Coraz więcej ludzi stawia na indywidualizm, stara się wyróżnić strojem, nie tylko naśladując modę z wybiegów. I jak już wspomniałam ten rozwój spraw bardzo przypadł mi do gustu, bo fashion victim nigdy nie byłam i nie będę, a poczucie niezależności, odrębności lubię i cenię. Klony maszerujące w słomianych kapeluszach bądź w najmodniejszym kolorze sezonu jakoś mnie nie przyciągają. I tak sobie myślę, że już chyba lepiej nie posiadać żadnego stylu niż nieudolnie kopiować modelki promujące wielkie domy mody. Co do dzisiejszej stylizacji nie będę wielce oryginalna. Jest wygodnie i dość prosto. Nike Air Flight, które widzicie na moim nogach kosztowały 10 euro. Szczęki opadły? Mi też kiedy zobaczyłam cenę. Za to lubię Holandię. Tutaj przeceny są przecenami. Co do legginsów- zawsze uśmiechałam się kiedy widziałam kogoś w podobnym princie.. jednak w wersji czarno-białej z napisem jakoś wpadły mi w oko. Przy okazji stwierdziłam, że przydadzą się na siłownie czy do biegania.












buty - Nike 
legginsy - Adidas
koszulka - Mango
kurtka -  Zara
naszyjnik - Agata Bieleń

fot: Adrian Urbański