facebook

14 sie 2012


W Holandii spędzam w tym roku całe swoje wakacje. Mogę tylko stwierdzić, że zakochuje się w niej na nowo. Jeden z powodów mojego zachwytu nad tym państwem jest architektura. Uwielbiam ich uporządkowanie i konsekwencje. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o wielkich oknach bez firan, których jestem miłośniczką. Wszystko ma tutaj swoje miejsce, nie ma mowy o przypadkowych brzydalach architektonicznych. Nie ma domów oklejonych styropianem zabarwionym na dziwaczne kolory. Często spacerując mijam osiedla jednakowych oszklonych domów, które umiejscowione są nad kanałem. Widok jest spektakularny, chociaż dla miejscowych jest to normalny obraz każdego holenderskiego miasta/miasteczka. Jeżeli chodzi o holenderską wieś jest jak z prawdziwej bajki. Piękne domy z werandami, ogrody, które zachwycają swym zadbaniem. Przypomniałam sobie właśnie widok, kiedy to po burzy wyszła tęcza, w tle widać było pasące się owce, gdzieś z boku piękny zadbany dom, a obok śnieżnobiałe powiewające pranie. Taki jest właśnie obraz tego kraju. Samo piękno.

Moja dzisiejsza stylizacja jest tłem dla niezwykłych miejsc jakie można tutaj spotkać. Sweterek, który mam na sobie kupiłam właśnie w jednym ze sklepów za jedyne 10 euro. Ma dla mnie charakter dość grunge’owy, dlatego całość ubioru jest w podobnym klimacie. Do dość nudnej torby ( której szczegółów nie ma na fotografiach ) dodałam lisią kitę i apaszkę w czachy aby dodać jej  trochę charakteru. Do całości doszły bransoletki, pierścionki i artystyczny nieład na głowie . To wszystko stanowi całość, którą śmiało można nazwać- rockowe niechlujstwo. ;)















sweter: 8MM
spodnie: Zara
kamizelka: Vila
buty: Zara
bielizna: Intimissimi
okulary: Kenzo

fot: Adrian Urbański

12 sie 2012


Tak.  Zrobiłam to. Kupiłam je. W zasadzie nie wiem czy to dobrze. Jednak nie ma już odwrotu. Na zawsze zagoszczą w mojej szafie.

 Przymierzałam się do ich kupna dość długo. Kiedy odwiedzałam sklep przymierzałam je za każdym razem i po cichutku wzdychałam, ale nigdy nie odważyłam się zabrać ich ze sobą. Dziś przyszedł ten dzień w którym już nie potrafiłam zebrać się w sobie aby zostawić je na pożarcie innej osoby. Sądzę, że te buty będą mi służyć kilka dobrych lat, tak jak kiedyś wspomniane worker boots. Takie stwierdzenie zabije moje wyrzuty sumienie związane z kolejną utratą ciężko zarobionych pieniędzy. Poza tym biorąc pod uwagę cenę tych butów w euro i cenę w złotych mogę stwierdzić, że zaoszczędziłam jakieś 150 zł. Ludzie! Jak zakupy, to tylko w Holandii! 

A co w wspomnianych butach lubię najbardziej?  Na pewno kształt, wygodę, wysokiej jakości skórę, porządne wykonanie, nieodzowny element tego sezonu – ćwieki, a także przekonanie, że styrane użytkowaniem nabiorą charakteru i będą wyglądać jeszcze lepiej niż nowe. 





fot. Adrian Urbański


11 sie 2012

Odkąd pamiętam byłam zwolenniczką militarnych kurtek. Sądzę, że nigdy nie wychodzą z mody, a odpowiednio zestawione zawsze będą dobrze się prezentować. Są one dla mnie synonimem wygody i komfortu. Chyba jest to spowodowane faktem, że są dość obszerne w swym kroju, potrafią ukryć mankamenty sylwetki, czasami można się w nich nawet „ schować ”. Pomimo swego fasonu i dość luźnej formy mogą wyglądać efektownie.
Torba w postaci naćwiekowanego kuferka chodziła za mną od dawna. Próbowałam znaleźć podobną torebkę w popularnych sieciówkach, jednak nie znalazłam żadnej godnej uwagi. Postanowiłam więc zacząć poszukiwania w Internecie. W trakcie buszowanie na allegro natknęłam się na to cudo. 
Kształt torby nadaje jej elegancji zaś ćwieki dodają trochę luzu do dość sztywnej budowy. Dla mnie jest to idealny kuferek, który zapewne będzie gościł w wielu stylizacjach. 
Kurtkę i torbę zestawiłam z klasyczną czernią dopełniając zestaw złotymi dodatkami.












kurtka, spodnie, buty - Zara
koszulka - romwe.com
torba - allegro
zegarek - Fossil


fot: Adrian Urbański


9 sie 2012


Ćwieki. To chyba najmodniejszy trend tego sezonu. Nie znam osoby, która nie byłaby zauroczona wyćwiekowanymi bluzkami, torbami, szortami itp. Sama również padłam ofiarą, nazwijmy to „ ćwiekomani ”.  Wspomniane ozdoby wyskakują już z każdego zakątka sklepu. Czekam tylko na to, aż zaczną wyskakiwać z lodówki. Jednak na szczęście nie mam jeszcze efektu „przejedzenia” , póki co jestem w fazie fascynacji i próby łączenia ich w różnych formach.
Dzisiejsza stylizacja to połączenie wyćwiekowanej torby ( którą zakupiłam jeszcze przed wielkim kolcowym bumem) i koszulki z Bershka. Dopełnieniem są spodnie z luźnym krokiem i ulubiony pasek Moschino. 















spodnie: Bershka
koszulka: Bershka
buty: River Island
okulary: Ray Ban

fot: Adrian Urbański